, Groteska, obsesja i miłość w cieniu rodziny. O „Wybranym” Bernice Rubens — Kierunek Literatura

Social Media

Search

Groteska, obsesja i miłość w cieniu rodziny. O „Wybranym” Bernice Rubens

Wybrany – ilustracja wpisu

Świat przedstawiony w powieści „Wybrany”, walijskiej pisarki Bernice Rubens, można w jakimś stopniu porównać do tego jaki zwykł malować Franz Kafka. Świat podzielony na dwa bieguny: absurd sytuacji i logikę.

To porównanie nie jest przypadkowe. Rubens – podobnie jak Kafka – bierze na warsztat codzienność, pozornie uporządkowaną i racjonalną, by pod cienką warstwą normalności odsłonić pęknięcia, lęki i obsesje. Jej proza wyrasta z konkretnego doświadczenia społecznego i osobistego: walijskiego, żydowskiego domu, powojennej Anglii, świata, który próbuje się leczyć z traum, ale nie do końca potrafi o nich mówić. Pisarka, urodzona w 1923 roku w Cardiff, dorastała w rodzinie o silnych więzach i równie silnych napięciach – motyw rodziny jako źródła zarówno bezpieczeństwa, jak i destrukcji powraca w jej twórczości obsesyjnie, osiągając w „Wybranym” formę niemal modelową.

Bo oto Norman Zweck, inteligentny, młody, dobrze rokujący prawnik wszędzie widzi rybiki cukrowe. Natrętne myśli o maleńkich, srebrzystych robaczkach wędrujących sobie po ciemnych zakamarkach mieszkania bezustannie wracają do niego i nie odstępują nawet na chwilę. Każda próba powstrzymania się od nich wiąże się z narastającym lękiem, lub niepokojem. W takiej chwili Norman chwyta pościel i biegnie do łazienki zalać ją gorącą wodą. Własne ciało traktuje butelką Dettolu i małymi okrągłymi tabletkami. Norman cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, uzależnienie od narkotyków, a także na „własną rodzinę”.

Postać Normana staje się u Rubens czymś więcej niż jednostkowym przypadkiem choroby. To figura człowieka nowoczesnego, uwikłanego w sprzeczne oczekiwania: ma być racjonalny, skuteczny, „wybrany” do sukcesu, a jednocześnie tłumić wszystko to, co niewygodne, irracjonalne i wstydliwe. Obsesja czystości, potrzeba kontrolowania ciała i przestrzeni, narkotyczne ucieczki – wszystko to można czytać zarówno dosłownie, jak i metaforycznie, jako rozpaczliwą próbę poradzenia sobie z nadmiarem presji. W tle pobrzmiewa także kontekst lat 60. i 70. XX wieku, kiedy o chorobach psychicznych mówiono szeptem, a leczenie często oznaczało izolację zamiast zrozumienia.

„[…]o ile […] pacjenci doznali zaburzeń, to nader często właśnie ich rodziny okazywały się zaburzające.”

Ten cytat mógłby posłużyć za motto całej powieści. Rodzina Zwecków jest bowiem osobnym, dusznym mikroświatem, w którym role zostały rozdane dawno temu, a każdy gest miłości splata się z kontrolą, winą i niespełnieniem. Ojciec, złamany i bezradny, siostra – pełna żalu i frustracji – nie są jedynie ofiarami upadku Normana, ale współuczestnikami dramatu, który rozgrywał się latami, niemal niezauważalnie. Rubens z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak blisko jest od troski do przemocy emocjonalnej.

Bernice Rubens udało się zamknąć ciekawy temat w niebanalnej konstrukcji. „Wybrany” to jakby poznawanie losów bohatera trochę od końca. Już od pierwszej strony dobrze wiemy, co przydarzyło się Normanowi: szaleństwo i uzależnienie. Ze smutkiem przyglądamy się konsekwencjom jego czynów: rozbitemu ojcu, oraz sfrustrowanej siostrze. Im bardziej się zagłębiamy w powieść, tym mocniej dociekamy przyczyn takiego stanu rzeczy. Pisarka fenomenalnie odkrywa przed nami tajemnice rodzinne, oraz toksyczne więzi między poszczególnymi bohaterami.

Taka odwrócona perspektywa narracyjna sprawia, że „Wybrany” nie jest historią upadku, lecz raczej śledztwem. Czytelnik, pozbawiony złudzeń co do finału, skupia się na drobnych pęknięciach, pozornie niewinnych decyzjach i słowach, które z czasem układają się w spójną, choć bolesną całość. Rubens unika taniego dramatyzmu – zamiast tego buduje napięcie poprzez niedopowiedzenia i psychologiczną wiarygodność. Każda kolejna warstwa przeszłości odsłania się powoli, z wyczuciem, jakby sama autorka obawiała się zbyt gwałtownego naruszenia kruchej równowagi bohaterów.

Rubens świetnie maluje portrety swoich bohaterów, niezwykle subtelnie i trafnie obrazuje ich uczucia, świat wewnętrzny, kreśli zagadki zranionych i zagubionych umysłów, tym samym budząc w czytelniku współczucie i zrozumienie zarazem. Żeby było jeszcze ciekawiej, takie mieszane uczucia przełamywane są uśmiechem. Niełatwy temat, okropiony został odrobiną groteski i szczyptą brytyjskiego humoru, co świadczy o naprawdę interesującym stylu autorki. I to właśnie ta powieść otrzymała jedną z pierwszych Nagród Bookera w 1970 roku!

Ten humor – suchy, momentami okrutny, ale zawsze celny – działa jak wentyl bezpieczeństwa. Dzięki niemu „Wybrany” nie przytłacza, lecz wciąga, pozwalając czytelnikowi oddychać nawet w najbardziej klaustrofobicznych momentach. Rubens pokazuje, że śmiech i rozpacz często idą w parze, a groteska bywa najuczciwszym sposobem mówienia o cierpieniu. Nagroda Bookera, przyznana powieści w 1970 roku, nie była więc jedynie wyróżnieniem formalnym, lecz docenieniem odwagi w podejmowaniu tematów wówczas wciąż niewygodnych i marginalizowanych.

Na końcu zostaję z poczuciem, że „Wybrany” to książka wciąż aktualna i bardzo potrzebna; poleciłabym ją szczególnie tym czytelnikom, którzy cenią literaturę psychologiczną, nieoczywistą narrację i historie, w których rodzinne sekrety okazują się kluczem do zrozumienia ludzkiego szaleństwa.

Bernice Rubens
Wybrany
Wyd. Wiatr od Morza
tłum. Michał Alenowicz
Kierunek Literatura © kierunekliteratura.pl