, Kierunek Literatura: wyd. Czwarta Strona

Social Media

Search

wyd. Czwarta Strona

niedziela, 16 listopada 2025

Autentyczność.

To pierwsze słowo, które przychodzi mi do głowy po przeczytaniu "Nocnego czuwania" brytyjskiej autorki Sarah Moss. Książka, której opis wydawnictwa nasuwa początkowo myśl o powieści kryminalnej czy wręcz gotyckiej historii z wyspiarskim mrokiem w tle, okazuje się — na szczęście — czymś znacznie ciekawszym: gęstym, boleśnie prawdziwym, przenikliwie zabawnym portretem rodzicielstwa. Moss pisze o zmaganiu kariery z macierzyństwem w sposób niezwykle inteligentny, a przy tym pełnym autoironii. I być może właśnie to wrażenie absolutnej szczerości wynika z kreacji głównej bohaterki Anny Bennett — postaci, której nie sposób nie łączyć z samą autorką, choć Moss w wywiadach konsekwentnie unika prostych autobiograficznych odczytań.

Moss urodziła się w Szkocji, dorastała w Manchesterze, a następnie spędziła dekadę na Uniwersytecie Oksfordzkim, zdobywając kolejne stopnie naukowe z literatury angielskiej. Jest matką — i nie da się uciec od wrażenia, że jej doświadczenie przeplatania kariery akademickiej z wczesnym macierzyństwem odcisnęło się na całej jej twórczości. Głos Anny Bennett jest głosem kobiety na wskroś prawdziwej, brutalnie szczerej, zabawnej, sarkastycznej i bezlitośnie samoświadomej — jednocześnie znużonej i zachwyconej życiem, do którego została wrzucona bez instrukcji obsługi.

Anna jest historyczką i stypendystką z Oksfordu, która wraz z rodziną spędza lato na Colsay — fikcyjnej, bezludnej szkockiej wyspie należącej do rodziny jej męża, arystokratycznego ornitologa Gilesa. W intencji młodego małżeństwa pobyt na wyspie miał być czasem twórczej pracy: ona pisze książkę o osiemnastowiecznych koncepcjach dzieciństwa, on liczy maskonury, z zapałem godnym człowieka, który nigdy nie słyszał o problemach dnia codziennego. Wszystko mogłoby się pięknie ułożyć — gdyby nie to, co Moss uchwyciła z chirurgiczną precyzją: proza życia.

Siedmioletni Raph, żywo zafascynowany katastrofą klimatyczną, z uporem budujący w Lego kolejne modele świata po upadku cywilizacji, oraz jego młodszy brat Moth — mały człowiek w potrzebie, uzależniony od ciastek, książek obrazkowych i nocnego płaczu — tworzą duet, który potrafi skutecznie sabotować każdy twórczy plan matki. Nocne zawodzenie Motha jest wystarczająco głośne, by zbudzić Annę, lecz z niezrozumiałych biologicznych przyczyn nie dociera do uszu ojca, który śpi snem sprawiedliwego. Moth jawi się chwilami jak wymagający, acz pełen uroku mały oprawca — i to w najlepszym znaczeniu literackiej metafory rodzicielskiego chaosu.

Anna, chronicznie niewyspana, miotająca się między ambicją a obowiązkiem, staje się narratorką, której wierzymy bez zastrzeżeń, bo w jej frustracjach, nadziejach i małych codziennych klęskach odbija się coś uniwersalnego. Moss doskonale uchwyciła doświadczenie rodzica, którego miłość do dzieci współistnieje z desperacką tęsknotą za kilkoma godzinami samotności, ciszy, możliwością dokończenia własnej myśli. To literacki portret kobiety, która próbuje pogodzić bycie żoną, matką, naukowcem — i nieustannie zderza się z granicami własnej wytrzymałości.

Autorka zręcznie prowadzi nas przez te rozterki, łącząc je z wątkami historycznymi i naukowymi, które nadają Nocnemu czuwaniu dodatkową głębię. Na kartach powieści pojawiają się fragmenty książki pisanej przez Annę oraz XIX-wieczne listy pielęgniarki wysłanej na wyspę, by walczyć ze śmiertelnością niemowląt. Moss wplata te tekstualne odgałęzienia z finezją — są jak echo minionych dramatów, kontrapunkt dla współczesnego rodzicielstwa i przypomnienie, że problemy związane z opieką nad dziećmi mają długą i mroczną historię.

Pomimo objętości — prawie 500 stron — Nocne czuwanie to powieść zaskakująco kameralna. Mroczna, a jednocześnie ironiczna, czasem przerażająco szczera, ale też pełna czułości. Doskonale wpisuje się w nurt współczesnej literatury feministycznej, pokazując macierzyństwo bez fałszywej idealizacji, bez lukru, w całym jego chaosie, gniewie i zachwycie. Moss pozostaje jednocześnie antropolożką codzienności i znakomitą obserwatorką relacji. Z drobnych frustracji, nieprzespanych nocy i popękanych ambicji buduje opowieść o ogromnej sile emocjonalnej.

To książka, którą czyta się z narastającym poczuciem, że Moss dotyka czegoś zasadniczego: wstydu, zmęczenia, presji, miłości — wszystkich tych stanów, które składają się na doświadczenie rodzicielstwa, a które rzadko trafiają do literatury z taką szczerością. Nocne czuwanie to nie tylko powieść o matce. To powieść o kobiecie, która próbuje ocalić siebie w świecie pełnym sprzecznych wymagań. I o tym, że czasem największy dramat i największa siła kryją się w zwyczajnych, codziennych chwilach.



Sarah Moss
Nocne czuwanie
wyd. Czwarta Strona 2017
tłum. Paulina Surniak
Kierunek Literatura © kierunekliteratura.pl